Anioły. Tak wierzę w nie, albo może raczej pragnę wierzyć. Marzę by była to prawda, by żyły one wśród nas. Może i jest to trochę chore, albo wręcz maniakalne, ale każdy ma swoje szaleństwa, czyż nie? Mój Anioł już się znalazł, wpadł na mnie przypadkiem i został ze mną na zawsze. Przynajmniej taką mam nadzieję. Stał się miłością mojego życia i całym światem. Każdy dzień bez Niego, jest szary i bezbarwny, jak pokój pozbawiony promieni wiosennego słońca. Uwielbiam jego uśmiech. Ten szczery, spontaniczny. Uwielbiam gdy mnie zaskakuje, gdy specjalnie jedzie na rowerze w deszcz kilka kilometrów, by zobaczyć mnie choć przez chwilę i przytulić, bo wie ile to dla mnie znaczy. Wybacza mi wszystko i kocha nad życie, a ja wiem, że jego serce bije dla mnie. Nigdy się poważnie nad tym nie zastanawiałam. Pierwszy raz w życiu, nie rozmyślałam nad czymś i wyszło mi to na dobre. Dziś już wiem, że w uczuciach nie ma miejsca na rozsądek, tylko serce ma w tej kwestii coś do powiedzenia. To jest jedyna droga do całkowitego szczęścia i miłości. Swoją drogą, miłość- wspaniała sprawa. Serce się cieszy, te wszystkie niesamowite chwile, niespodzianki, wspomnienia. Wszystkie kłótnie i przeprosiny. Trudna sztuka kompromisu i przebaczania. Budowanie wzajemnego zaufania. Szczególnie wspaniale jest, gdy już jest się pewnym, że drugą osobę kocha się nad życie i wierzy się, że ona darzy nas tym samym uczuciem. Wtedy wzajemne relacje przypominają dryfowanie po wzburzonym morzu, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Jedyne, co utrzymuje nas na powierzchni to wzajemne zaufanie i stu procentowa szczerość. Sądzę, że gdy kogoś się kocha, to na taki właśnie układ ta osoba zasługuje. Marzenia, to chyba jedna z najlepszych rzeczy, jakie mamy, a posiadanie wspólnych marzeń z ukochaną osobą, to już siódme niebo.
Have a great weekend! :)