Nie powiedziałam o sobie zbyt wiele w rubryce 'O mnie', ale może to i lepiej. Czasem rozsądniej nie pokazywać się w całości.
Nie będzie to blog z codziennymi postami i meldunkami co zrobiłam danego dnia i o której godzinie. Nie będzie to też blog modowy, bo jeśli mam być szczera to w tym temacie ledwo raczkuję. Będzie to coś w rodzaju pamiętnika, do którego zawsze brakowało mi cierpliwości, i rozmowy szczerze mówiąc z lustrem. Nie liczę na niczyje opinie. Po prostu chcę mówić i się zwierzać, w tym wypadku pisać. Zaufanych osób coraz mniej, a człowiek nadal jest człowiekiem i jego natura nie pozwala zachować wszystkich myśli wyłącznie dla siebie. Poza tym sądzę, że to lepszy sposób na wyrażanie myśli niż rozmawianie sama ze sobą. Bądź co bądź, ta piętnastka jest już na karku. Po prostu nie wypada. Z góry uprzedzam, będzie dużo tekstu, mało zdjęć i innych tego typu urozmaiceń. Nic ciekawego. Wytrwałych pozdrawiam, chociaż na tłumy nie liczę. Za mój sarkazm, który niejednokrotnie Wam się pewnie objawi w postaci moich notek, przepraszam, staram się z tym walczyć, ale wmawiam sobie, że obciążyli mnie tym genetycznie. Każda wymówka jest dobra. Miłych wakacji? Miłej końcówki wakacji? Miłego początku roku? - niee, nie jestem bez serca. :)
Enjoy. :)
"Hand in hand, sparkling eyes. The days are bright and so are the nights."
Heart on fire. chyba nie muszę już wyjaśniać skąd tytuł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz